niedziela, 8 sierpnia 2010

Rozdzial 2

ROZDZIAL II – koniec szkoly


Elizabeth z usmiechem wstala, umyla sie i zalozyla swoja sliczna sukienke od Tommiego Hilfigera, a Cathy swoje luzne, hiphopowe spodnie i koszule z krawatem.

- Juhu! Koniec szkoly! I do Paryza! – usmiechnieta Eli pobiegla na dol zjesc sniadanie.

- Bonjour Madame. Moze omlet po francusku? – spytal sie Thomas po czym usmiechnal sie i pobiegl do kuchni.

- Mniam. Kocham jak gotujesz! A mama… lepiej nie mowic jak mama gotuje – powiedziala blizniaczka.

- Czyzby? To moze sama gotuj, sprzataj i sie wychowuj! – powiedziala Stacy – mama siostr.

- Haha… Mamo… Ona cie nie docenia jak ja! – powiedziala Cathy.

- Co znowu chcesz? – spytal tata.

- No bo dzisiaj jest ostatni dzien i czy moge isc z kumplami na festiwal deskorolki? Prosze… A do tego festiwalu musze miec pieniadze zeby cos zjesc, nie? – spytala siostra chlop.

- No nie wiem… Zgoda… Ale obiad jesz w domu. Od razu po zakonczeniu wracasz do domu i jesz obiad. Nie bedziesz jadla fastfoodow zadnych na tym festiwalu. – powiedziala mama machajac palcem przed nosem Cathy.

- Spoko, dam Ci troche pieniedzy. Ale nie mow mamie! – szepnal tata na ucho Cathy.

- Dzieki. Kocham Cie! – krzyknela corka po czym mama zapytala ja:

- Co Ci tata powiedzial na ucho?

- Dam jej troche kasy. Niech bedzie miala troche rozrywki. W koncu przez caly rok pracowala i miala bardzo dobre wyniki w nauce. – powiedzial Thomas.

- No dobra, dobra. Daj jej 35 $ i niech idzie.

- Mamo… - powiedziala smetnym glosem Eli. – A ja?

- No dobra. Jej tez daj 35 $ Thomasie. A ty, Elizabeth , gdzie chcesz isc? – spytala Stacy.

- Na zakupy z dziewczynami. Bo jest wyprzedaz w sklepie Peek&Cloppenburg… - powiedziala corka.

- Zakupy, tak? No dobra, dwie dostajecie 100 $. Jedna 100 i druga 100.

- Dzieki mamusiu! – krzyknely obie siostry i pocalowaly mame w policzek.

- No, juz idzcie. Kochanie, odwiez ich, dobrze? – spytala sie Stacy Thomasa.

- Nie ma sprawy. Gumisie, idziemy! – krzyknal tata.

- TATO! Nie mow na Nas Gumisie! – krzyknely corki.

- No dobrze Gumisie… Ups… Przepraszam. – powiedzial tata po czym zlapal sie za usta.

- Idziemy dziewczeta! – krzyknal tata.

Blizniaczki wsiadly do samochodu i po drodze kupily kwiaty dla wychowawczyni.

- Pa tato! – krzyknely siostry.

- Pa Gu… Pa dziewczynki! – powiedzial tata i pojechal do pracy.

- Ach… Jak polecimy do paryza to na szczescie nie bede na Ciebie i na twoje ciuchy – a raczej smieci kazdego dnia patrzyla. Co za ulga! – powiedziala Eli.

- Ja tez sie ciesze, ze nie bede z toba miala pokoju. – powiedziala Cathy.

Po wejsciu do klasy, Sara przywitala je z LOVEREM.

- Hej Dziewczyny! Co tam? – spytal Lover.

- A nic, a u Ciebie. Czy Martha dala Ci spokoj? – spytala Eli.

- Na nieszczescie jeszcze nie. Kiedy ona mi da spokoj? – spytal sie Jason Sary.

- Zalatwione! Powiedzialam Marthcie, ze Giermo – ten nowy z wyzszej klasy, ze ona mu sie podoba. – powiedziala Cathy.

- Dzieki. Jestes najlepsza! To znaczy druga, bo najlepsza jest Sara… - powiedzial Jason.

- Ooo. Dziekuje… - powiedziala Sara po czym przytulila swojego chlopaka.

- Witajcie kochani! Dzisiaj snilo mi sie, ze…

- Pani Leverine! – krzykneli wszyscy.

Cos o pani Leverine:

Pani Leverine jest wychowawczynia klasy Lovera, Sary i blizniaczek.

Przed kazda lekcja opowiada przez pol godziny co jej sie snilo.

- Dobra, dobra. Dzisiaj macie spokoj. Moze zaczniemy od przemowy naszej bardzo dobrej przewodniczacej Sary! – powiedziala pani wychowawczyni.

- Kochani! Obywatele! Przybysze z innych stron! – zaczela Sara. – No to moze inaczej: Ludzie! Kumple! Dresi i lalki! Chcialabym dzisiaj oglosic iz… mozemy od teraz szalec przez 3 miesiace! – krzyknela Martha.

- Hahahahaha! Dobre! – powiedzial Lover.

- Yyy. Dobrze. A moze slowa od naszej miss klasy? – spytala sie pani Leverine Elizabeth .

- A wiec ciesze sie, ze zaczynaja sie wakacje i chcialabym sie pochwailc, ze lece do Azji. Oczywiscie ja, do Tokio. Hihi. Moim prywatnym odrzutowcem i…

- Tak tak. Chyba swoja hulajnoga! – krzyknal Jackson przerywajac Dominice.

- Bardzo smieszne. Ha-Ha. Dominika! Brawo! – krzyczaly na cala klase Miley i Alisha.

Cos o Miley, Alishy i Dominice:

Dominika to miss klasy. Jest ladna i bogata. Nie jest za to skromna. I nie posiada wielkiej madrosci.

Za to Alisha i Miley sa blizniaczkami dwujajowymi, to znaczy, ze nie sa do siebie podobne. Miley i Alisha sa najlepszymi przyjaciolkami Dominiki. One tez nie posiadaja wielkiej madrosci…

- Dziekuje kochane! A brawa od klasy? Halo! – powiedziala miss klasy.

- Yyy. Dostalas juz od twoich dziewczyn. Po co jeszcze od klasy? – spytala sie pani Leverine.

Cala klasa w smiech.

- Dobrze dzieci, oficjalnie rozpoczynam KONIEC SZKOLY! – krzyknela pani Leverine.

- JUHU!!! – wszyscy ucieszeni koncem szkoly wybiegli z klasy.

- Idziemy na zakupy, Sara? – spytala Eli.

- Yyy, nie? Ona idzie ze mna! – krzyknela Cathy.

- DZIEWCZYNY! DZIEWCZYNY! Ja ide sie spakowac. Nie moge dzisiaj nigdzie isc. – powiedziala Sara.

- No dobraa… - powiedzialy blizniaczki.


wtorek, 27 lipca 2010

Rozdzial 1

Bitwa pod…
jednym dachem


ROZDZIAL I – zla wiadomosc


- Oddawaj to! – krzyknela glosno Elizabeth.
- Dzisiaj moja kolej! – odpowiedziala Catherine.
- No i co z tego! Oddawaj! Ty jestes chlopem, a ja dziewczyna! – krzyknela po raz kolejny Elizabeth i mocnym zamachem wyrwala Catherinie przesliczny t-shirt od Dolce&Gabana.

Po 10 minutach zeszly na dol, gdy rodzice wlasnie rozmawiali.
- Dziewczyny… Mamy Wam cos do powiedzenia – powiedzial Thomas – tata dziewczyn.
- Wal smialo! I tak juz ten dzien sie nie pogorszy… A raczej moje zycie od kiedy sie urodzilam. Po co mamo urodzilas blizniaczki? Strata czasu, a na dodatek bylas bardziej zmeczona. – powiedziala Elizabeth.
- To nie jest dzien zartow. Mamy zla i dobra nowine… Zla jest taka, ze… przeprowadzamy sie do Paryza…
- CO?! – krzyknely obie.
- Ale czekajcie… posluchajcie dobrej nowiny! Dobra nowina jest taka ze bedziecie miec oddzielne pokoje! Zadowolone? – spytala mama.

Zapadla cisza. Zadna z dziewczyn nie odpowiedziala. Tylko patrzyly sie na mame. Wziely swoje torby i poszly do przystanku autobusowego bez sniadania. Pojechaly autobusem do szkoly West Malibu High.

Po 20 minutach byly juz w szkole.

Szly po korytarzu z opuszczona glowa.

- Hej Eli! Hej Cathi! Jak Wam minal weekend? Wiecie, bylam wczoraj… Halo! Sluchacie mnie w ogole? Dziewczyny! – krzyknela najlepsza przyjaciolka blizniaczek – Sara Wilson.
- Yyyy… A czesc Sara… Wiesz… Nie uwierzysz… Przeprowadzamy sie… - powiedziala smetnym glosem Cathy.
- C… C… C… Cooo? – spytala sie przyjaciolka.
- Niestety tak… Do Paryza – powiedziala Eli glosem jakby plakala.
- Ale szczesciary! Do miasta milosci! Do miasta mody! Do…
- Zwolnij! – krzyknela Cathy przerywajac przyjaciolce. – Moze jest to piekne miasto. Ale pomysl… nie bedziemy sie widywac!
- Co racja to racja. Ale poczekajcie… - powiedziala Sara.
- Co? – spytala sie Eli.
- Mam pomysl… Moze pojade z Wami. W koncu rodzice powiedzieli ze jak bede miala najlepsze oceny z klasy to moge pojechac gdzie i na ile tylko chce! – krzyknela przyjaciolka.
- Ale chcialas jechac do Tokio! – powiedziala Eli.
- Walic Tokio! Wole z Wami! Do Paryza… Tam jest dopiero cudownie… - powiedziala Sara patrzac w inna strone.
- No to pytaj! Dzisiaj w kafejce JuiceCenter o 18.00 ! Przyjdz punktualnie! – powiedziala Cathy.
- Ok. Nie spoznie sie! Obiecuje!

Gdy dziewczyny wrocily do domu, od razu z wielkim westchnieciem polozyly sie na lozku i zasnely od razu.

- Ktora godzina? – spytala Cathy.
- 18.30… A co? – spytala Eli po czym zeskoczyla z lozka i szybko zagladnela do szafy.
- No w koncu pamietasz! Szybko! Ubieraj sie! – krzyknela siostra.
- A ty? – spytala druga siostra patrzac na ubranian swojej blizniaczki.
- Ja juz… Luzne jeansy i dres Adidas. Moje ulubione ciuszki. – powiedziala z usmiechem Cathy.
- Ale z Ciebie chlop! Nie wierze, ze jestem twoja siostra! – powiedziala Eli i szybkim zamachem wziela swoja torbe od Versace i pobiegla do drzwi.


Cos o siostrach:
Siostry roznily sie tylko stylem. Cathy lubila wszystko luzne. Lubila ciuchy dla chlopakow. A Eli – odwrotnie. Versace, D&G, Tommy Hilfiger. Dziewczyna, dziewczyna i 100 % dziewczyna.

Po 10 minutach zasapane wbiegly do kafejki.

- No nareszcie! Ile mozna czekac! Juz mialam sobie isc! – powiedziala Sara patrzac na blizniaczki zlym wzrokiem.
- A gdzie twoj lover? – spytala Eli.
- Umowilam sie z nim na 19.15 a juz jest 19.00 ! – krzyknela Sara.
- No to jak? Mozesz? – spytala Cathy.
- Moge. Moi rodzice zadzwonili do waszych rodzicow. Nawet wiem kidy lecimy. Mialam wam nie mowic ale dobra. Pojutrze z rana lecimy.
- A na ile mozesz? – spytala jedna z siostr.
- Bede z Wami mieszkala 2 lata!!! – ucieszona przyjaciolka odpowiedziala. – Musze isc. Jason na mnie czeka.
- Pa! – krzyknely siostry.

Cos o Jasonie:
Jason byl chlopakiem Sary. Mial nick “lover” bo wiele dziewczyn go podrywalo.


Gdy wrocily do domu wziely swoje walizki – Cathy swoja zielona z rysunkiem deskorolki, a Eli swoja rozowa ktora dostala od swojego kuzyna z Miami. Byla to walizka od Victoria’s Secret. Byla tak rozowa, ze widac ja bylo z kilku metrow.

- No w koncu zaloze swoj beret. I wyprobuje swoj francuski. – powiedziala Elizabeth.
- Ha! Twoj francuski to jest taki, jakby Brytyjczyk mowil po Amerykansku! – zasmiala sie Catherina.


Nastepnego dnia bylo zakonczenie roku szkolego.


Nastepny rozdzial juz niedlugo.